Dowcipy :: Dowcipy i kawa?y o bacy, humor góralski

RSS

??rodek nocy. Pod rozgwie?d?onym niebem na ?rodku hali stoi bacówka. W pewnym momencie otwierajš si? drzwi i jak z procy wybiega stamtšd owieczka. W drzwiach staje juhas i dopinajšc rozporek mówi:
- Ach, ?eby? ty jeszcze gotowa? umia?a...

- Baco, co pijecie, wodke, wino?
- No, i piwo!

Baca z ga?dzinš jadš w pole:
- S?uchojcie no baco - zagaduje ga?dzina - co? mi si? wydaje, ze nasa Mary? jest w cišzy.... tylko jak to mozliwe? Ch?opaka ni mo, na potancówki nie chodzi, w nocy ?pi z nomi...
- A bo z womi tak zowse - zdenerwowa? si? baca - w nocy si? porozkrywata, dupy
powypinata i po ciemku poznaj która cyja...

W góralskim ko?ció?ku wystrojone ga?dziny kl?czš przed o?tarzem i modlš si? ?arliwie. Nagle jedna pierdn??a. Zaczerwieniona, próbujšc odwróci? od siebie uwag? innych, chwyci?a si? za nos i zacz??a si? rozglšda? wokó?, pytajšc:
- Która to, która?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A có? to, Ja?kowa? Dwie d... macie, ?e nie wiecie, która?

Wychodzi baca przed cha?up?, przecišga si? i wola:
- Jaki pi?kny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- ... Ma?, ma?, ma?...!

Baca wlecze do lasu ?cierwo psa. Sšsiad zagaduje:
- A co to si? sta?o, kumie?
- Aaaa... musio?ek go zastrzeli?!
- To pewnie by? w?ciek?y, co???
- No, zachwycony to nie by?!!!

Baca jest sšdzony za zabójstwo turysty, ale si? nie przyznaje. S?dzia pyta:
- No to jak to by?o, Baco?
- Ano nijak. Siedzio?ek se na przyzbie i struga?ek osikowy ko?ecek. A ten turysta siad se kole mnie i zaco? je?? cere?nie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten ko?ecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on ?ostatniom cere?nie, rzuci? mi torebke pode nogi, wsta? i tak niesce?liwie potkno?, ze upad? na ten ko?ecek, com go strugo?. I tak, panie, co? ze 27 razy...

Siedzi baca nad przepa?ciš i liczy:
- 127, 127, 127, ...
Przechodzi turysta i pyta:
- Co robisz baco?
Baca zrzuca go w przepa?? i liczy:
- 128, 128, 128, ...

Idzie sobie turysta i w pewnym momencie zauwa?a Bac? i pyta:
- Baco, co robicie?
- A nic takiego, piore tylko kota.
- Kota? Przecie? kota si? nie pierze.
Na to Baca:
- A co wy tam turysto wicie, kota si? pierze.
Za par? godzin turysta wraca z powrotem. Patrzy a kot le?y nie?ywy. I zwraca si? do Bacy:
- A nie mówi?em, ?e kota si? nie pierze?!
A Baca na to:
- Pierze si?, pierze, ale sie nie wykr?co.

Przychodzi turysta do bacy na Polanie Chocho?owskiej:
- Baco, macie tu wrzštek?
- Jest, ino zimny.

Góral przyprowadzi? swoja ?on? b?dšcš w ciš?y na badania okresowe. Lekarz zbada? ga?dzin?, przyjš? honorarium, po?egna?. Do gabinetu wchodzi mš? i pyta o zdrowie ?ony. Lekarz odpowiada:
- No có?, u waszej ?ony jest ciš?a pozamaciczna.
Ch?op zblad? i nerwowo si?ga po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, ?ona ju? p?aci?a.
- Panie doktorze, macie tu 1000 z?, i nie mówcie nikomu, ?e pozamaciczna, bo jeszcze ch?opy mnie wy?miejš, ?em nie trafi? tam, gdzie trzeba.

??piewa juhas na hali. Baca nie mo?e wytrzyma? i wo?a:
- Czego si? drzes?!!
- Dy? to nie d?ez, to folklor!

P?acze zgwa?cona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu p?aczesz Maryna?
- Oj, zgwa?cili mnie zgwa?cili!
- A o pomoc wo?a?a??
- Oj, wo?a?am wo?a?am!
- I nikt nie przyszed??!
- Nikt nie przyszed?!
- A ku wsi wo?a?a??
- Oj, wo?a?am wo?a?am!
- I nikt nie przyszed??
- Nikt nie przyszed?!
- A ku halom wo?a?a??
- Oj, wo?a?am wo?a?am!
- I nikt nie przyszed??
- Nikt nie przyszed?!
- A ku wierchom wo?a?a??
- Oj, wo?a?am wo?a?am!
- I nikt nie przyszed??
- Nikt nie przyszed?!
- A ku lasowi wo?a?a??
- Oj, wo?a?am wo?a?am!
- I nikt nie przyszed??
- Nikt nie przyszed?!
- Nikt nie przyszed??
- Nikt nie przyszed?!
- To? i ja sobie ul??!!!

Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzšcy tury?ci pozdrawiajš go i pytajš:
- Co tu robicie?
- ?owi? pstršgi.
- Przecie? nie macie w?dki!
- Pstršgi ?owi si? na lusterko.
- W jaki sposób?!
- To moja tajemnica. Ale je?li dostan? flaszk?, to jš wam zdradz?.
Tury?ci wrócili do schroniska, kupili butelk? wódki i zanie?li jš bacy. On t?umaczy:
- Wk?adam lusterko do wody, a kiedy pstršg podp?ywa i zaczyna si? przeglšda? to ja go kamieniem i ju? jest mój...
- Ciekawe... A ile ju? tych pstršgów z?owili?cie?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pi?? flaszek dziennie...

Turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca go?cinnie cz?stuje go goršcš strawš, turysta zajadajšc spostrzega, ?e do talerza leci mu z góry woda...
- Baco dach ci przecieka!
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz?!
- Ni mog?, przecie? dysc pada.
- To dlaczego nie naprawisz, kiedy nie pada?!!
- A bo wtedy nie cieknie...

- Staro, obróci?aby? si? ku mnie!
- Kces mnie, mój ch?opecku?!
- Nie, ino puscos bški...

Rozmawiajš dwie ga?dziny o swoich dzieciach. Jedna z nich si? chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to si? tak jako nazywo: ugry? - nie, nie ugry?!... u?ar? - nie, nie u?ar?... A! Ju? wim! UJOT!

- Stasek, cy twoj konicek kurzy fajk??
- Nie.
- No, to ci si? szopa pali.

Baca rozmawia z turystš:
- Zabi?em wczoraj 10 ?mów - mówi baca.
- ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.

Baca rozwodzi si? z Ga?dzinš. Odbywa si? rozprawa w sšdzie. S?dzia pyta si? Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie si? rozwie?? z tš Ga?dzinš, przecie? ?yjecie razem ju? 20 lat, w czym wam ona zawini?a?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie s?dzio, ona mi seksualnie nie odpowiada!
Na to w ko?cu sali podnosi si? ze swojego miejsca juhas i wo?a:
- G?upoty, Gazdo, gadacie! Ca?ej wsi odpowiada, a wam nie?!

 

niusy Paznokcie noclegi Zakopane nieruchomości cracki